Mamo, jesteś Kobietą!

Naszło mnie na przemyślenia. Wczoraj. Kiedy Anielka wisiała na mnie przez cały dzień - a później też pół nocy. I ja zawsze tak dla niej - jak każda matka dla swojego dziecka. O niczym innym nie myślę, tylko o ich szczęściu, choćby kosztem wielu wyrzeczeń. Miałam taki czas, że zapomniałam nawet o tym, że jestem kobietą. Dla nich - jak myślałam. I wszystko co facet robiłam - i wewnętrznie może nawet trochę tym facetem byłam. Tak się czułam. 



Trzy pyrkate noski, 6 małych łapek, wiecznie ze mną. Z nikim innym. I tak przez rok - bo gdy Mała rok skończyła powiedziałam sobie : Mamo, jesteś Kobietą! Masz prawo do małych przyjemności i obowiązków, które też są przyejmnośćiami.

Nie byłam nigdy sama. A to Mama przyjechała do wnucząt, pomagała przy nich dzielnie co (podobno) sprawiało jej niebywałą przyjemność. Mimo to, nawet gdy szłam się kąpać, to i w łazience się zamknąć nie mogłam. Co z tego, że na piętrze jest druga, że jak któreś chciało siusiu to mogło tam biec - to przecież tylko kilka schodów. Ale Oni woleli z mamą. I to czasem  - jak jeden mąż- całą trójką. Wyobrażacie sobie sznureczek dzieci, stojących w kolejce do toalety tuż przy wannie, w której relaksowałam się dzięki gorącej wodzie i całej masie strzelającej piany? Na pewno. Przecież większość z Was też ma dzieci - choć raczej jedno, góra dwoje. Ja mam trójkę. Nie żebym żałowała kiedykolwiek, choć zdarzało mi się przeklinać w myślach i w duchu wrzasnąć na całą moją ekipę.

I jedyną przyjemnością była ta wieczorna kąpiel, na którą pozwalałam sobie kiedy już zasnęli, albo miałam Mamę do pomocy. A wtedy - ten sznureczek. I myśli tysiące, i pytań, i odpowiedź musieli mieć już. Teraz. Na każde pytanie, bo każde tak samo ważne było. Żadne mniej. Żadne bardziej. 
A później mówili - ale, że jak? Że do pracy idziesz? Że Ty? Ale po co? Po jakie licho? Przecież Ty żyjesz jak królowa. Masz wszystko. 

A ja chciałam tylko tą sukienkę czasem założyć, i buty na obcasie. I jeszcze mieć okazję do zrobienia pełnego makijażu. Do ludzi wyjść. W ciszy przez chwilę posiedzieć. Myśleć o czymś innym niż tylko o trzech śniadaniach, kilku obiadach, przebieraniu pieluszek przez cały dzień i szukaniu ulubionej zabawki bo zaginęła w gąszczu innych. Chciałam. I mam. Bo ja zawsze trwam w postanowieniu tak długo, aż z marzenia nie stanie się realnym "tworem". Mamo, jesteś Kobietą. Tak sobie mówiłam. I szłam do tej pracy bez wyrzutów sumienia. Wciąż ich nie mam, i dobrze mi z myślą, że na tych kilka godzin opuszczam nasz dom. Przecież wrócę. A oni nawet nie zauważą, że mnie nie było. A póżniej znów tysiące myśli i pytań - i kilka historii. Bo z opiekunką znaleźli małego jeża a Anielka nauczyła się nowego słowa. Dumnam z moich Dzieci. I z siebie dumnam. Wreszcie. Bo żyję tak, jak zawsze chciałam. Wbrew gadaniu ludzi. Po swojemu. Tak najlepiej.

19 komentarzy :

  1. Też miałam takie momenty, kiedy zapominałam o sobie. Na szczęście to mija, kiedy dziecko staje się starsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mija też po drugim (trzecim) nawet gdy jeszcze jest małe ;)

      Usuń
  2. Fajnie, że jesteś szczęśliwa :) Ja z moją jedną Ru mam dość lekko, a od kiedy wyszłam do ludzi (w sensie pracy) to mam ochotę znów być w domu, zajmować się ogrodem, stać się kurą domową na własnych zasadach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tak jestem tą kurą domową na własnych zasadach :) (tylko , że po pracy). Nigdy nie przestanę ;)

      Usuń
  3. najważniejsze że jest tak jak chcesz i nie krzywdzisz nikogo. Wspaniale mieć pomoc przy dzieciach...
    pozdrawiam, i oberwuję:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda :) noooo Mama nie zawsze może nam pomóc, ale często u nas bywa i Dzieci są wtedy tak zadowolone, jak Ona sama ;)

      Usuń
  4. Ja mam jedno już dorosłe, ale po urlopie macierzyńskim z radością wróciłam do pracy, nie z miłości do roboty, ale z tęsknoty za byciem kimś jeszcze niż tylko matką. Praca zawodowa może dawać wiele satysfakcji, ale gdy mamy małe dzieci, które często chorują, bywa też źródłem stresu, bo pracodawcy woleliby, aby dzieci nie chorowały...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja akurat swoją pracę bardzo lubię. ale też wróciłam do niej głównie dlatego, że tęskniłam za ludźmi. Tymi z realnego świata, a nie tylko wirtualnego :) to prawda- choroby dzieci.. jeżeli nie ma przy nich pomocy - jest ciężko. na szczęście mam wyrozumiałego pracodawcę :)

      Usuń
  5. Często zdarza mi się zapomnieć o sobie ale powoli uczę się, że potrzebuję czasem pomysleć też o sobie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie... musisz o sobie pamiętać, bo macierzyństwo przestanie Cię cieszyć

      Usuń
  6. Kobiety właśnie często niestety zapominają o tej kobiecości, na całe szczęście co raz mniej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Każda z nas to przechodziła. Nie wiem czy do końca to mija...Ja np nie wkładam już butów na obcasie idąc już z 8 laetnią córka, bo a) zawsze coś niose, b) na placu zabaw nie wygodnie, c)wcią się gdzieś śpieszę:)PS)zawsze powinniśmy życ po swojemu,wtedy jestesmy szczęśliwe:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda :) mi też daje szczęście właśnie to życie po swojemu :)

      Usuń
  8. Też mam trójkę, też ciągnie się za mną sznureczek...wszędzie:) I bardzo, bardzo walczę o siebie, bo jakoś tak rok temu bardzo zaczęłam tęsknić za sobą, nie Mamą, nie Żoną, za sobą dla siebie i taką jaką byłam kiedyś i jestem dziś:) Bardzo miło się czytało Twoje słowa, bo to zawsze miło wiedzieć, że Ktoś Cię rozumie...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślę, że tych co rozumieją, to jest znacznie więcej:) tylko nie każda mama się do tego przyznaje

      Usuń
  9. ja mam tylko jedno i czasami też mam dosyć, nie wyobrażam sobie jak to można dać radę z kilkorgiem na raz:) pozdrawiam cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheh jak byś musiała, to byś dała radę ;)

      Usuń
  10. Masz rację - po swojemu. Bo jedna kobieta ma potrzebę, by iść do pracy, a druga (np. ja) najlepiej czuje się pracując w domu. Jedna ma potrzebę założyć szpilki, a inna się cieszy, że może całymi dniami w dresie pomykać. Każda z nas najlepiej wie, co jej do szczęścia potrzebne i trzeba żyć w zgodzie ze sobą, a także znaleźć balans pomiędzy zaspokajaniem potrzeb dziecka i swoich. To na początku bardzo trudne, ale możliwe :)

    OdpowiedzUsuń

Odchudzanie to jedyna gra, w której wygrywa ten, kto traci © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka